W historii każdej rodziny są miejsca, do których wraca się w najważniejszych momentach. Dla mojej prababci, Heleny Mniszek, takim miejscem były podlaskie Sabnie w powiecie sokołowskim. To tutaj, w cieniu dawnego dworu i wiekowych drzew, splotły się dwa kluczowe rozdziały jej życia: czas młodzieńczego debiutu oraz czas ostatniego, wojennego schronienia.
Pierwszy powrót (1903–1910): W ogrodach rodowego dworu
W 1899 roku Helena wyszła za mąż za Władysława Chyżyńskiego i zamieszkała w jego majątku Platerów na Litwie. Tam urodziły się jej dwie córki: Janina oraz moja babcia Maria. Po nagłej śmierci męża, w 1903 roku, 25-letnia Helena wróciła na Podlasie – do majątku rodziców w Sabniach.
Sabnie stały się dla niej nie tylko bezpieczną przystanią w trudnych chwilach osamotnienia, ale przede wszystkim przestrzenią, w której krystalizowała się jej tożsamość pisarska. Pisanie stało się jej pasją, choć czasem i wewnętrznym przymusem. Samokrytycznie narzekała, że „pióro jej przeistacza się w niesfornego wierzchowca i niesie jak opętane…”, a w liście do Kornela Makuszyńskiego wyznawała z właściwą sobie autoironią: „Mam w sercu ten nieszczęsny nerw bazgrania”.
To właśnie w Sabniach dopracowywała rękopis „Trędowatej” – powieści wydanej w 1909 roku, która przyniosła jej ogromny rozgłos. Tutejsze środowisko ziemiańskie i sąsiedzkie relacje, w tym znajomość z młodym Adolfem Lortschem, dały z kolei impuls do napisania powieści „Panicz” (wydanej w 1912 r.).
Krąg przyjaźni: Helena Iwaszkiewicz i salon w Kucharach
Znajomość Heleny Mniszek z rodzeństwem Iwaszkiewiczów miała głębokie korzenie towarzysko-rodzinne, łączące dwory Kresów, Mazowsza i Podlasia. Helena Iwaszkiewicz była bliską przyjaciółką prababci jeszcze z przełomu wieków. Gdy po śmierci pierwszego męża Helena znalazła się w trudnym położeniu z dwórką małych dzieci, to właśnie serdeczne przyjaciółki służyły jej oparciem. Wizyty Heleny Iwaszkiewicz w Sabniach oraz wspólne chwile spędzane w ogrodzie dworskim stały się bliskim przejawem tej więzi.
Ta relacja przetrwała dekady. Gdy po 1920 roku Helena Mniszek zamieszkała wraz z drugim mężem, Antonim Radomyskim, w majątku Kuchary koło Drobina na Mazowszu, ich dwór stał się otwartym salonem artystyczno-literackim. Częstym i mile widzianym gościem był tam brat Heleny Iwaszkiewicz – Jarosław Iwaszkiewicz, który cenił kucharzecką gościnność oraz wieczory literacko-muzyczne przy salonowym fortepianie.
Drugi powrót (1939–1943): Cicha przystań w wojennej zawierusze
Po wybuchu II wojny światowej schorowana Helena została wraz z rodziną wysiedlona przez niemieckich okupantów ze swojego majątku w Kucharach. Po raz drugi w życiu szukała schronienia w Sabniach, gdzie majątek prowadziła już jej młodsza siostra, Józefa Moniuszkowa.
W Sabniach Prababcia znalazła opiekę i spokojny azyl. Ciężki stan zdrowia oraz wojenna rzeczywistość sprawiły jednak, że nie wracała już do pisania. Zmarła w dworze w Sabniach 18 marca 1943 roku i spoczęła w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w sąsiednim Zembrowie.
Ślady pamięci: Fotograficzny skarbiec Sabni
Z przedwojennego życia w Sabniach zachowały się unikalne pamiątki fotograficzne, które przetrwały w zbiorach pieczołowicie przechowanych przez moją śp. babcię Marię Ficką:
Fotografia w trawach – przedstawiająca młodą prababcię Helenę z dwójką małych córeczek (Janinią i Marią) pośród sabnieńskich zarośli.
Scena przy stoliku kawowym w ogrodzie – kameralny, pełen ciepła portret z lat 1903–1904, na którym uwiecznione zostały Helena Mniszek, jej siostra Józefa (Ciocia Ziuta), przyjaciółka Helena Iwaszkiewicz oraz dziewczynki.
Słynna kompozycja „Na ukwieconych łąkach” – pamiątkowa karta z artystyczną wklejką i odręcznym napisem „Sabnie”, ukazująca sielski nastrój podlaskiej wsi i wspólne muzykowanie na ukwieconej polanie.
Prababcia przy biurku w dworskim pokoju – poruszający, niezwykle klimatyczny portret młodej Heleny zatopionej w lekturze przy oknie. Wiek autorki, charakterystyczny krój sukni z wysoką stójką oraz dziewczęce rysy twarzy – idealnie zgodne ze zdjęciami z lat 1903–1905 – jednoznacznie wskazują, że to ujęcie powstało właśnie w Sabniach. To żywe urzeczywistnienie wspomnień mojej babci Marii Fickiej o matce pochylonej nad kartkami papieru w blasku lampy naftowej, w pokoju, gdzie „powstawały światy”.
Bezcennym dopełnieniem tego zbioru stała się niespodzianka z 2003 roku – wiadomość od Pani Katarzyny Olzackiej, od której otrzymałem pięć dodatkowych zdjęć. Ich autorką była siostra Heleny, Ciocia Ziuta (Józefa Moniuszko), której wielką pasją była fotografia. Dzięki niej do naszego rodzinnego archiwum trafiły jedyne znane kadry przedstawiające dwór w Sabniach, rodzinę Moniuszków przed gankiem, wnętrze sypialni Cioci Ziuty oraz klimatyczne ujęcie określane mianem „Panien z Sabni”.
To skromny, ale niezwykle poruszający ślad miejsca, w którym narodziła się „Trędowata” i gdzie dopełniła się życiowa droga autorki.
Sabnie współczesne – osobista podróż
Jako ilustracje Sabni na tej stronie umieszczam współczesne zdjęcia Sabni i okolic. Wykonałem je podczas mojej samotnej wyprawy rowerowej dookoła Polski – podróży nie tylko sportowej, lecz także sentymentalnej.
We wrześniu 2014 roku, będąc w trakcie tej wyprawy, przejeżdżałem przez Podlasie. Przekraczałem Bug… Odwiedziłem grób mojej prababci w Zembrowie oraz Sabnie (była to już moja druga wizyta; pierwsza miała miejsce w 2001 roku). Rozmawiałem z Panią Dyrektor Szkoły Podstawowej im. Heleny Mniszek, miałem krótkie spotkanie z uczniami, zajechałem również do gminy.
Jak zawsze w takich miejscach, zrobiłem kilka zdjęć – zarówno w Sabniach, jak i w Sokołowie Podlaskim, gdzie wcześniej nocowałem. Podobnie jak trzynaście lat wcześniej, ogarnęła mnie zaduma nad koleją historii i ludzkiego losu. Moi przodkowie byli tu kiedyś, patrzyli na ten sam krajobraz, oddychali tym samym powietrzem…
Wyjeżdżałem stąd wzruszony – serdecznym przyjęciem przez pracowników szkoły, życzliwością mieszkańców i gościnnością właścicieli pokoi „Sokół”. Ludzie są tu naprawdę przemili.





































